5 marca, godz. 19.00, Kino

Kolega Mela Gibsona

Teatr Korez - Katowice

Reżyseria: Waldemar Patlewicz
Głosów użyczyli: Krzysztof Cugowski, Ireneusz Załóg
Autor tekstu: Tomasz Jachimek


Obsada: Mirosław Neinert

Bilety: 40/50 zł


OPIS:

Tekściarz, satyryk i konferansjer Tomasz Jachimek napisał „Kolegę Mela Gibsona” na pohybel artystom - aktorom, których śmiesznostki bezprzykładnie i z rozbrajającą niefrasobliwością zdradza szerokiej widowni. Feliks Rzepka, ukazany w niecodziennej dla artysty sytuacji (przesłuchanie na komisariacie) jest egzemplifikacją „wybitnego” aktora, który ze szczytów sławy i popularności za sprawą jednej decyzji dyrektora teatru stacza się na samo dno scenicznego niebytu. W składanych zeznaniach, upajając się poświęconą mu uwagą komisarza, odsłania kulisy apogeum swojej sławy, blaski i cienie artystycznego żywota, niedowierzanie wobec przełomu w jego karierze i chaotyczne posunięcia, do jakich ów zawodowy zakręt go pchnął.

Mirosław Neinert, grający Rzepkę, w poczuciu pełnej bezkarności podrwiwa sobie z aktorów - chałturników, co za polonijne dolary są skłonni i "Majteczki w kropeczki" zaśpiewać, i striptiz zrobić, obnaża sekrety osobistego życia artystów i ich rodzin (które za zasługi cierpliwości i codziennego męczeństwa winny być natychmiast kanonizowane); po piórach obrywają też krytycy - ci przychylni po społu z przychylnymi inaczej; cięty język aktora nie oszczędza nawet sponsora przedstawienia...

RECENZJE:

„(...) Podobno bez szminki aktorzy stają się mało rozgarniętymi dziećmi (A. Hitchcock). Osobiste i zawodowe perypetie i zmagania Feliksa Rzepki dowodzą słuszności tej tezy. Dzięki temu spektakl, ogałacający sztukę aktorską z efemeryczności i rozliczający się z nabudowanymi wokół niej stereotypami jest prawdziwą krotochwilą. "Kolega Mela Gibsona" zasila poczet perełek repertuarowych Teatru Korez i stanowi osobisty sukces jego dyrektora.”

„Superego”, Solina Pacholik
www.teatrdlawas.pl

„Można być poważnym, ale po pierwsze, się nie da (tekst, jaki napisał Tomasz Jachimek, jest bardzo zabawny), a po drugie, wszyscy pomyślą, że się nie śmiejemy, bo to o nas. Naburmuszony, znaczy się kopnęło go. No więc śmiać się do rozpuku. Ale wtedy inni pomyślą, że tylko udajemy, że tak naprawdę jesteśmy tacy sami, jak Rzepka. Śmiejemy się nerwowo, dla niepoznaki... Ale tu wszystko widać, bo na scenie nie ma oszałamiającej scenografii, która odwracałaby uwagę. Nic, tylko punktowe światło, Aktor i my. Nie ma "zmiłuj się". Recenzent lokalnej gazety ma jeszcze gorzej. Oto musi napisać, czy przedstawienie mu się podobało, czy nie. I tu jest problem. Napisze, że mu się nie podobało, znaczy frustrat, który sam chciał być aktorem, ale mu nie wyszło i teraz się mści. No więc nie napiszę, czy mi się podobało, czy nie. Nie będę się za Was przeglądał w lustrze naszych przywar. Niech każdy zrobi to sam. Idźcie do Korezu, ciekawe, co zobaczycie.”

Dariusz Kortko,
Gazeta Wyborcza, 17.12.2007


Fot. Agnieszka Piotrowska, Tomasz Zając

 

 


Fot. Agnieszka Piotrowska, Tomasz Zając