11 marca, godz. 18.00, Aula

Uroczysta Gala XXI Festiwalu „Oblicza Teatru”, połączona z wręczeniem „Złotych Miedziaków”, Nagród Publiczności XX edycji Festiwalu.

 

 

Laureaci „Złotych Miedziaków” - Nagród Publiczności XX „Obliczy Teatru”:

 

 

EWELINA STAREJKI - w kategorii „Najlepsza aktorka”, spektakl pt. „Kłamstwo o miłości” Teatr Bagatela z Krakowa.

ERNEST NITA - w kategorii „Najlepszy aktor”, spektakl pt. „Czasami księżyc świeci od spodu”, Teatr Lubuski z Zielonej Góry.

„AKT RÓWNOLEGŁY” - w kategorii „Najlepszy spektakl”, Teatr Ludowy z Krakowa.

KATARZYNA DWORAK-WOLAK i PAWEŁ WOLAK - w kategorii „Najlepsza reżyseria”, spektakl pt. „Czasami księżyc świeci od spodu”, Teatr Lubuski z Zielonej Góry.

WIWISEXIA" - w kategorii „Najlepsza komedia”, Teatr Korez z Katowic, reżyseria Mirosław Najnert.

 

 

Zahipnotyzuj mnie. Piosenki Zygmunta Koniecznego

Teatr Ludowy - Kraków

Muzyka: Zygmunt Konieczny
Reżyseria: Małgorzata Bogajewska
Kierownik muzyczny: Konrad Mastyło
Scenografia i kostiumy: Barbara Ferlak
Choreografia: Maćko Prusak
Akompaniament: fortepian Konrad Mastyło
Wizualizacje: Dawid Kozłowski
Inspicjent / sufler: Martyna Rezner


Obsada: Marta Bizoń, Paulina Kondrak, Weronika Kowalska, Małgorzata Krzysica, Barbara Szałapak, Karol Polak, Jan Nosal, Ryszard Starosta, Jacek Wojciechowski, Kajetan Wolniewicz

Bilety: 60/70 zł


OPIS:

Muzyczno-plastyczny spektakl oparty na twórczości jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów piosenek, muzyki teatralnej i filmowej - Zygmunta Koniecznego. Cud narodzin i życia. Człowiek, wolność, szczęście, samotność i miłość. Bóg i pszeniczny łan. Wszystko to, co powszednie i codzienne i to, co ostateczne. Piękna muzyka i niezwykłe teksty. Kompozycje, które wszystkim nam od lat grają w duszy, w interpretacjach następnego pokolenia artystów. Aktorzy Teatru Ludowego i goście - wszyscy, którzy jeszcze raz wspólnie zechcą "zagrać dla Pana na harfie i na cytrze".

RECENZJE:

„W wiedeńskim Kunsthistorisches Museum co pewien czas organizowane są wystawne kolacje. Goście, po kulinarnej uczcie, z kieliszkiem szampana w ręku spacerują po zabytkowych salach, rozkoszując się dziełami światowej sztuki. Przyjemny snobizm pozwalający w kameralnym gronie obcować z dziełami Bruegela, Vermeera czy Caravaggia, na dodatek przy dźwiękach muzyki klasycznej, która świetnie komponuje się z atmosferą wieczoru. Teatr Ludowy w trakcie swojej najnowszej premiery zatytułowanej "Zahipnotyzuj mnie" także zabiera nas do muzealnych sal. Jednak ta wyprawa ma nieco inny charakter, a to za sprawą muzyki Zygmunta Koniecznego, która jest głównym bohaterem spektaklu. Reżyserka Małgorzata Bogajewska, słuchając jedynych w swoim rodzaju piosenek kompozytora, postanowiła odnaleźć ich sceniczny język odczytując je przez dzieła sztuki malarskiej różnych epok i stylów. Przy pomocy scenografki i autorki kostiumów Barbary Ferlak, choreografa Maćko Prusaka i co w tym wypadku niezwykle ważne reżysera świateł Dariusza Pawelca, zinterpretowała na nowo utwory kojarzone z Piwnicą pod Baranami. Zrobiła to w sposób nieoczywisty, a w wielu wypadkach niebywale interesujący. Przykładowo - Barbara Szałapak śpiewająca (znakomicie) "Grande Valse Brillante" została wystylizowana na kobietę z obrazu Aleksandra Gierymskiego "Pomarańczarka", co nadało utworowi dodatkowych znaczeń. Podobnie było w wypadku "Macierzyństwa" Stanisława Wyspiańskiego, które zainspirowało twórców przedstawienia do zainscenizowania "Karuzeli z Madonnami" ze zjawiskową, bardzo współczesną nie tylko w tym przypadku Weroniką Kowalewską. Aż dreszcz przechodził po plecach, kiedy Jan Nosal śpiewał "Jeźdźców Apokalipsy" mając za sobą "Rozpłatanego wołu" Rembrandta i gdy Jacek Wojciechowski razem z Edwardem Hopperem przenosił nas do baru, który stanowił świetny entourage do opowieści o dziewczynie z "Białych zeszytów". Z kolei w krańcowo inny, żydowski nastrój rodzinnego święta wprowadzają nas aktorzy ustawienia tak jak na "Weselu" Rousseau, które komentowane jest pięknie zaśpiewaną przez Martę Bizoń piosenką "Ucisz serce". Wymieniać można by tak długo, choć mnie osobiście najbardziej zaskoczyła "Ta nasza młodość" śpiewana przez Kajetana Wolniewicza do "Obrazów liczonych" Romana Opałki, dzięki którym przemijanie staje się tu jeszcze bardziej dotkliwe i poruszające. Przedstawienie nie miałoby takiej siły, gdyby nie Konrad Mastyło, który nie dość że zasiadając przy fortepianie maluje swoimi niepowtarzalnymi farbami dźwięki muzyki Koniecznego, to jeszcze tak pokierował aktorami, że ich nawet najbardziej nieoczywiste interpretacje pozostawały w ściśle określonych przez kompozytora dźwiękowych ramach. W tym przedstawieniu nikt nie boksował się z legendą Ewy Demarczyk czy Haliny Wyrodek, co z góry byłoby skazane na przegraną. Zamiast wychodzić na ring, Bogajewska zabrała nas na elegancki spacer po muzeum, dający przyjemność obcowania ze sztuką niczym w Kunsthistorisches Museum.”.

Magda Huzarska-Szumiec, „Muzyczny spacer po muzeum”
Polska Gazeta Krakowska nr 239

 

 

 

 


Fot. Michal Ramus

 

 


Fot. Michal Ramus

 

 


Fot. Michal Ramus